WŁASNA FIRMA BEZ ZUS! WWW.INKUBATORKIELCE.PL Tel. 666 640 460

O nowej produkcji Agnieszki Holland głośno było już przed samą polską jak i zagraniczną premierą ( ta miała miejsce we wrześniu minionego roku).
Film zebrał same świetne recenzje, a najsłynniejszy amerykański dziennik New York Times, poświęcił mu cały artykuł. Nowe dzieło Holland szybko stało się polskim kandydatem do Oscara i jak donoszą portale filmowe ma spore szanse na otrzymanie statuetki. Warto dodać, że ta produkcja uzyskała nominację również do Kanadyjskich Nagród Filmowych, a na festiwalu Plus Camerimage, Jolanta Dylewska ( za zdjęcia) otrzymała najważniejszą nagrodę, Złotą Żabę. Scenariusz do filmu napisał David Shamoon, dla którego inspiracją stała się książka Roberta Marshalla, W kanałach Lwowa. Heroiczna opowieść o przetrwaniu Holokaustu.
Ta polsko-niemiecko- kanadyjska koprodukcja oparta na prawdziwych faktach, to powieść o heroizmie i to tym w największym tego słowa znaczeniu i wspaniała lekcja tolerancji. To opowieść o Holokauście, przedstawionym w nieco inny niż dotychczas sposób ( nie ma tu nadmiernej brutalności, martyrologii). Reżyserka pokazuje zachowanie ludzi w ekstremalnych warunkach, te zachowania nie dotyczą tylko ludności żydowskiej, ale każdego z nas. Dzieło Agnieszki Holland nie skupia się tylko na zagładzie Żydów w czasie wojny, ale wnika w głąb człowieka, ukazuje jego zachowania, reakcje w nietypowych warunkach. Pokazuje, że w sytuacjach skrajnych człowiekiem kierują przede wszystkim jego żądze i potrzeby, moralność i etyka stają się sprawami drugorzędnymi.
Film opowiada historię Polaka, który w czasie okupacji ukrywał w kanałach Lwowa grupę Żydów. Leopold Socha ( w tej roli Robert Więckiewicz) to drobny złodziejaszek, katolik, antysemita, mąż i ojciec, który przez ponad rok dawał schronienie uciekinierom z getta. Ta historia pokazuje, jak główny bohater wspina się po drabinie moralnej, jego wyjście z kanałów ma znaczenie symboliczne ( początkowo okrada mienie żydowskie, nie chce pomagać Żydom , za ich schronienie bierze niemałą sumkę, z czasem staje się człowiekiem który współczuje ukrywającym się ludziom, zaczyna pomagać im z potrzeby serca, później nawet czuje się odpowiedzialny za ich los, czuje się członkiem tej „kanałowej społeczności”). Socha pomagając Żydom naraża nie tylko swoje życie, ale również swojej rodziny, żony ( Kinga Preis) i córki. Film przedstawia losy trzech, żyjących obok siebie narodów: Polaków, Ukraińców i Żydów. Stanowi panoramę z życia typowej, przeciętnej rodziny w czasie okupacji. Ta produkcja to istny wachlarz emocji i uczuć jakie odczuwa widz, począwszy od przerażenia, współczucia przez obrzydzenie ( pod tym względem na mnie największe wrażenie zrobiła jedna z początkowych scen, w której esesmani wyrywają kawałek brody żydowskiemu rabinowi), aż po ulgę, radość i dumę ( uciekinierom udaje się przeżyć, wychodzą z kanału po wyzwoleniu Lwowa, a ich „wybawcą” jest Polak. Leopold Socha)
Na niezwykłe słowa uznania zasługuje obsada filmu. Na pierwszy plan oczywiście wysuwa się rola Roberta Więckiewicza ( według mnie najlepszego polskiego aktora ostatnich kilku lat). Więckiewicz we wspaniały dla mnie sposób operuje postacią Sochy, ukazuje emocje charakterystyczne dla złodzieja, kanalarza, męża i człowieka narażającego swoje życie. Wielkie słowa uznania za trud jaki włożył w wykreowanie tej postaci, na potrzeby filmu nauczył się języka lwowskiej ulicy z okresu międzywojnia ( bałak). Gdybym mogła przyznać drugie miejsce to przyznałabym je Agnieszce Grochowskiej. Grała młodą Żydówkę, która w czasie wojny straciła rodzinę, a jej jedyna siostra wybiera obóz zamiast ciemnego i śmierdzącego kanału. W jej postaci widziałam dramat młodych ludzi, którzy żyli w czasie okupacji. Na uwagę zasługuje również Michał Żurawski, który wcielił się w rolę Bortnika, ukraińskiego dowódcy „tropiącego” ukrywających się Żydów, zagrał tutaj rolę „ tego złego policjanta” , ale oczywiście nie pozbawił swojej roli znanej nam ułańskiej fantazji. W roli Janka Grossmana chętnie zobaczyłabym kogoś innego niż Marcina Bosaka, jak dla mnie zagrał trochę amanta, trochę „warszawskiego cwaniaczka”, ale nie Żyda, który przerażony jest perspektywą jutra.
W filmie brakowało mi wyrazistej muzyki, melodii, która podnosiłaby i tak duże już napięcie. Brawa należą się za scenografię. Kanał, w którym schronienie odnalazła grupa Żydów stał się realistycznym miejscem, z tytułową ciemnością, wilgocią, szczurami. Kanał to miejsce, dając schronienie, to namiastka normalnego życia ( wzruszająca scena, w której mała dziewczynka tworzy jednoosobowy teatrzyk), to miejsce stykania się modlitw w jidysz i języku polskim ( kanał znajduje się pod katolickim kościołem) w tym sensie film ma znaczenie symboliczne, jednoczy dwa narody, uczy wzajemnego szacunku. W lwowskich kanałach rodzą się pierwsze miłości, ale jest to również miejsce, gdzie narodziny i śmierć „mieszkają” obok siebie.
„ Moje żydki” są to słowa Sochy po wypuszczeniu grupy uciekinierów z kanałów. Są to słowa pełne dumy i radości, zadowolona jest również żona głównego bohatera, która początkowo kategorycznie zabraniała mężowi jakichkolwiek kontaktów z Żydami z kanałów. Ja też czułam satysfakcję po obejrzeniu tego filmu, wiem że po zobaczeniu tego dzieła ludzie inaczej spojrzą na stosunki polsko- żydowskie w czasie wojny i tuż po niej. Dobrze, że taki film powstał, w czasie gdy zewsząd możemy usłyszeć o „polskich obozach koncentracyjnych”, a pan Gross chętnie wytknąłby, że przecież Żydzi płacili Polakom za schronienie, a Polacy wydawali ukrywającą się ludność żydowską. No cóż historia nigdy nie jest jednoznaczna i zawsze są dwie strony medalu. Ja zachęcam do obejrzenia filmu Agnieszki Holland i trzymam kciuki za Oscara. Ja w tym filmie zobaczyłam światełko dla podstawowych wartości, a Wy co zobaczycie?
Aleksandra Sutowicz
Kontakt z redakcją:
redakcja@studiuje.eu
Polityka Cookies
Dział reklamy:
biuro@studiuje.eu
tel: 783 748 740