Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...
nk fb
 

Własna Firma bez zbędnych kosztów! Bez składek ZUS!  www.FirmaDlaKazdego.pl


Imprezy w tym tygodniu

więcej...

 


CASTING ANIMATORÓW WAKACYJNYCH

 

ZAPRASZAMY NA CASTING ANIMATOROW!
04.03.2017 | 9:00 | KRAKOW, Rynek Glowny 14.
Polacz prace z przyjemnoscia!
Dolacz do Lions! Czekamy na CIEBIE!
Poszukujemy animatorow do pracy w Grecji w sezonie 2017!
Wydarzenie Facebook: https://www.facebook.com/events/1574054339274571

Dolacz do nas castingu i przezyj niezapomniane wakacje!
Pracuj! Baw sie!
Zarejestruj sie na casting: www.lionsentertainment.com/casting-registration/
Co oferujemy:
*Profesjonalny trening animacyjny
*Atrakcyjne wynagrodzenie
*Darmowe posilki i zakwaterowanie
*Bilet powrotny po zakonczeniu kontraktu
O nas:
Jestesmy najwieksza firma animacyjna na Chalkidiki w Grecji. Istniejemy od 2011 roku i zatrudniamy ponad 50 animatorow. Wspolpracujemy z jednymi z najlepszych hoteli na Chalkidiki i Thassos. W tym roku planujemy zatrudniac okolo 75 animatorow! ZOSTAN JEDNYM Z NICH!

Wiecej informacji
www.lionsentertainment.com
www.facebook.com/lionsentertainment
Email: peter@lionsentertainment.com

 

Pierwsze kroki do kariery

 

Pierwsze kroki do kariery

Business Minds Challenge – czyli jak zdobywać pierwsze doświadczenia
w międzynarodowym biznesie

 

Zanim zdecydują się na wybór pierwszego pracodawcy, chcą wiedzieć, jak będzie wyglądała  praca w danej firmie na co dzień. Według badania Universum, takich informacji najczęściej poszukuje 61% studentów z Polski[1]. Zbierają opinie wśród znajomych lub w sieci, najlepiej jednak, jeśli mogą zdobyć doświadczenia związane z wymarzonym pracodawcą samodzielnie. Jak poznać pracę w firmie, jeszcze w niej nie pracując? Na przykład poprzez program P&G Business Minds Challenge, którego kolejna edycja odbędzie się już tej jesieni.

 

Coraz więcej studentów rozpoczyna swoją karierę zawodową nawet w połowie studiów. Młodzi ludzie szukają możliwości, które pozwolą im zdobyć pierwsze doświadczenia w biznesie i skonfrontować je z wiedzą zdobytą na zajęciach czy z biznesowej literatury – mówi Agnieszka Sagan, Talent Acquisition Manager P&G w Europie Centralnej. Nic dziwnego: pokolenie millenialsów bierze rozwój swojej kariery we własne ręce. Drogowskazem są na pewno programy staży i praktyk, które pozwalają w krótkim czasie zorientować się, jakie zadania i cele na co dzień stoją przed pracownikami, na czym polega praca w danej branży i w konkretnym dziale.

 

W P&G z myślą o tych, którzy chcieliby jeszcze w trakcie studiów zmierzyć się z prawdziwymi biznesowymi projektami, powstał program Business Minds Challenge. W ciągu dwóch intensywnych dni uczestnik programu może poznać, na czym polega praca w naszej firmie i sprawdzić się w różnych obszarach biznesu. Uczestnicy pod okiem managerów rozwiązują case studies, w których na przykład planują kampanie dla takich marek P&G jak Pantene czy Old Spice. Ich zadaniem będzie przeanalizowanie danych finansowych, zaplanowanie kampanii marketingowej, dobranie kanałów sprzedaży – wyjaśnia Marta Pierzchalska, z działu Brand Management, jedna z prowadzących program.

 

Studenci wcielą się w role prawdziwych managerów firmy. W programie wezmą udział osoby z Polski
i innych krajów Europy Centralnej. Nad case’ami będą pracować w zróżnicowanych zespołach, tak aby
w każdym były osoby zainteresowane różnymi aspektami biznesu. Business Minds Challenge jest jednym
z programów – obok staży i praktyk letnich – dzięki którym chcemy przyciągnąć przyszłych pracowników. Dla samych uczestników program jest bardzo dobrym sposobem, aby sprawdzić, czy to jest to, czym chcieliby się zajmować w przyszłości-
dodaje Marta Pierzchalska.

 

Tak było w przypadku Marka Dubinina, uczestnika jednej z poprzednich edycji programu, dzisiaj managera w dziale logistyki P&G. Na udział w programie zdecydował się, kiedy do końca studiów zostało mu jeszcze 2 lata. Rozważałem pracę w logistyce bardzo poważnie. Na studiach wiele mówiło się o P&G jako o jednym z liderów także w tym obszarze, ale wtedy nie wiedziałem, co to dokładnie oznacza. Dzięki programowi dowiedziałem się, że firma stosuje podejście „end to end” i daje możliwość rozwoju w całym łańcuchu dostaw: od dostawy surowców, przez planowanie produkcji, aż po transport do klienta, podczas gdy dla wielu firm logistyka to głównie spedycja – mówi Dubinin.  

 

Jak wziąć udział w programie?

 

Należy pomyślnie przejść proces rekrutacyjny, który rozpoczyna się aplikacją przez stronę internetową. Następnym etapem są testy i rozmowa kwalifikacyjna. Program jest skierowany do studentów 3., 4. i 5. roku. Jego zaletą jest także krótszy proces rekrutacji na praktyki letnie oraz staże. Wystarczy wziąć udział tylko w końcowym etapie rekrutacji, tj. rozmowie kwalifikacyjnej. Aplikacje można składać do 9 listopada 2016 r. Business Minds Challenge odbędzie się 8-9 grudnia w Budapeszcie.

 

Więcej informacji: http://ce.pgcareers.com/students-corner/business-minds-challenge-2016/

 

***

O Procter & Gamble

P&G posiada jedno z najbardziej rozbudowanych portfolio wiodących marek, które cieszą się zaufaniem konsumentów na całym świecie. Są to m.in: Always®, Ambi Pur®, Ariel®, Bounty®, Charmin®, Crest®, Dawn®, Downy®, Fairy®, Febreze®, Gain®, Gillette®, Head & Shoulders®, Lenor®, Olay®, Oral-B®, Pampers®, Pantene®, SK-II®, Tide®, Vicks® i Whisper®. P&G prowadzi działalność w około 70 krajach.

 

 

Więcej informacji:

 

Barbara Matusik                                                                                        Katarzyna Łopaciuk-Goc

24/7Communication                                                                                  Procter & Gamble

barbara.matusik@247.com.pl                                                                  lopaciukgoc.k@pg.com
Tel. +48 505 103 529                                                                                 Tel. +48 668 459 757

 

 

 

 


[1] Źródło: Universum Talent Research 2016

 

Zdrowia, szczęścia, pomyślności

Te trzy powyższe rzeczy, wypowiadane są niczym mantra, na prawie wszystkich uroczystościach. Życzymy sobie tego z okazji urodzin, imienin, ślubów, chrzcin czy podczas wigilii Bożego Narodzenia. To trochę taki gotowy as z rękawa, gdy nie wiemy jak grać naszą talią kart. 

 

 

Fakt, że życzenia powinny być szczere, przemyślane i przede wszystkim indywidualne, nie jest niczym odkrywczym. Powinniśmy również wiedzieć, czego życzyć naszej rodzinie, przyjaciołom czy znajomym, bo kto jak nie my znamy ich najlepiej. I choć nie ma nic złego w zdrowiu i pomyślności to przy szczęściu zaczynają się już schody. Chcemy aby nasi bliscy nie chorowali i żeby zdrowie im dopisywało. Chcemy aby wszystko układało się po ich myśli, zgodnie z zasadą pomyślności. Chcemy aby mieli szczęścia pod dostatkiem. Ale co jeśli szczęśliwym się nie jest, a bywa? I szczęście nie ma nic wspólnego z darem od losu?

 

Na dzień dzisiejszy każda dyscyplina naukowa pragnie ustalić swoją własną definicję szczęścia. Stała się popularnym polem badań psychologii, socjologii czy filozofii. Powstaje setki badań nad dobrostanem psychicznym ludzi i nad jakością życia. Powstają nie tylko badania, ale także tematyczne książki i niezliczone poradniki. Zastanawiamy się nad tym, gdzie tkwi źródło szczęścia, jak i gdzie możemy je zdobyć. Uwarunkowania szczęścia mówią nam o tym, że w zależności od grup i kultur społecznych, każdy z nas będzie upatrywał je gdzieś indziej, gdyż jest to niezwykle zindywidualizowana materia. Co skutkuje tym, że szczęście jako abstrakcyjne pojęcie ma wiele definicji i znaczeń. Nie ma tej jednej nadrzędnej. Są za to niestety definicje-pułapki czyli tzw. błędy myślowe.

 

Szczęście to nie dar, łaska, duchowa euforia, cecha stanu społecznego czy szczególnych zasobów ale umiejętność. Jeśli w naszych osobistych definicjach nie uwzględnimy tego czynnika to nigdy nie będziemy prawdziwie i dojrzale szczęśliwi. Drobne przyjemności te materialne jak i poza materialne po pierwsze są ulotne i nietrwałe, a po drugie nasz mózg niezwykle chłonny szybko się do nich przyzwyczaja. Sprawia, że przestają one być obiektem westchnień, a raczej stają się zwyczajne, powszednieją. Kupno nowego samochodu dostarczy sporych emocji i wrażeń podczas pierwszych miesięcy użytkowania, a miłe dla oka widoki w nadmorskiej miejscowości mimo, że nadal będą cieszyć z czasem przestaną zapierać dech w piersiach. Czym zatem jest szczęście jako umiejętność?  

 

Przede wszystkim traktowanie naszego abstrakcyjnego pojęcia w kategoriach umiejętności daje już na starcie optymistyczną wizję. Skoro jest to kwestia niewrodzona ani tym bardziej dziedziczona, a jak najbardziej nabyta, każdy z nas może się jej nauczyć. Według dr psychologii Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej szczęście możemy zamknąć w trzech kluczowych punktach:

 

v  POCZUCIE SPEŁNIENIA (osiągam i cieszy mnie to czego pragnę)

 

v  DUMA Z WŁASNYCH DOKONAŃ (doceniam i podziwiam to co robię)

 

v  WSZYSTKO CO SPRAWIA SATYSFAKCJĘ (mimo wysiłku - pokonuję przeszkody)

 

Co ważne, każdy punkt przedstawia perspektywę zarówno dokonaną jak i jeszcze niedokonaną. Oznacza to, że dostrzegamy i doceniamy nasze dotychczasowe działania ale przede wszystkim ukierunkowujemy się na kolejne. Takie definiowanie podkreśla raz jeszcze szczęście jako umiejętność, którą stale i nieprzerwanie powinniśmy doskonalić. Jednak aby w ogóle było to możliwe musimy wiedzieć czego tak naprawdę chcemy. Czyli zacząć od wyznaczania sobie celów, tych wielkich i tych małych.  

 

Warto przedefiniować szczęście i zaprezentować je w trzech istotnych punktach:

 

ü  Szczęścia nie dość, że można, to należy uczyć się i to przez całe życie.

 

ü  Trzeba praktykować szczęście, być zawziętym praktykiem.

 

ü  To się zdarza, ale tego nie osiąga się trwale.

 

W byciu szczęśliwym chodzi o nieustanne odkrywanie takich płaszczyzn w życiu, które będą nam dostarczać wielokrotnie powtarzanego doznawania szczęścia. Rybak nigdy nie przekona się, że kocha łowić ryby, jeśli nie wypłynie na pierwsze połowy. I nie tyle wartościowe będzie samo złowienie a łowienie w ogóle. Nie chodzi tylko o osiąganie a dążenie. Dojrzałe szczęście to takie, które otwiera nam wiele perspektyw, furtek i bram ale przede wszystkim nie zamyka nam drzwi, tuż po osiągnięciu jakiegoś celu. Aby było to możliwe musimy być aktywni i nie czekać, aż szczęście spadnie nam pod nogi, lub rezygnować na starcie sądząc, że przecież „nie urodziliśmy się pod szczęśliwą gwiazdą”. Można w tym miejscu pokusić się o tezę, że na to musimy zapracować sobie sami i mówiąc kolokwialnie nie siedzieć z założonymi rękami. Mimo iż byśmy tego bardzo chcieli szczęście to nie imieninowy prezent, zapakowany w ładne pudełko a życiowa umiejętność, która tak jak nauka języka obcego niepraktykowana odejdzie w zapomnienie. Zatem, zdrowia i pomyślności w praktykowaniu szczęśliwości.

 

Autorka: Karolina Obrębska - studentka socjologii w Akademii Pedagogiki Specjalnej.

Projekt realizowany przez Akademię Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej
w Warszawie
, najstarszą, publiczną uczelnię pedagogiczną w Polsce, kształcącą
na kierunkach: pedagogika, pedagogika specjalna, psychologia, socjologia, edukacja artystyczna oraz praca socjalna. Więcej na stronie: www.aps.edu.pl

 

Partner projektu
The New Answer

 

Zapraszamy do obserwowania nas na Facebooku: https://www.facebook.com/absolutnieuzytecznenaukispoleczne

 

oraz subskrybowania naszego kanału na YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCVD6heRTN5vpYE7QyjxN74g

 

Futbolowy Ranking czyli Liga Krajów

                                           Do wszystkich zainteresowanych 

 

Irytuje mnie system rozgrywek stosowany podczas futbolowych Mistrzostw Europy. W eliminacjach gra się systemem „każdy z każdym” mecz i rewanż, w finale w fazie grupowej stosowany jest też system „każdy z każdym”, ale rozgrywa się tylko po jednym meczu, by zakończyć je systemem pucharowym, najmniej sprawiedliwym i najbardziej loteryjnym ze wszystkich sensownych systemów rozgrywek.

 

Kunktatorstwo zabija piękno futbolu, a w finale w obydwóch fazach kalkuluje się grać kunktatorsko. Nowo kreowany Mistrz Europy – Portugalia na 7 rozegranych meczów w ciągu 90 minut potrafił wygrać tylko jeden. Gdyby taki wynik uzyskał w grupie 8 drużyn rozgrywanej systemem „każdy z każdym”, znalazłby się w środku tabeli.

 

W kwalifikacjach jest za mało atrakcyjnych meczów, ponieważ najlepsze zespoły są porozstawiane po różnych grupach, podobnie jest w finale w fazie grupowej. W fazie pucharowej liczba rozgrywanych meczów z rundy na rundę maleje dwukrotnie i najsilniejsze zespoły mogą nie trafić na siebie w drabince turniejowej. Dlatego pojawił się pomysł na Ligę Narodów, w której w małych grupkach ma być stosowany system „każdy z każdym”. System ten właśnie znany jest z tego, że na finiszu doprowadza do meczów bez stawki, lub o nierówną stawkę (gdzie punkty potrzebne są tylko jednej drużynie). Systemami, które nie dopuszczają do meczów bez stawki są to systemy pucharowy i szwajcarski. Ten ostatni generuje znacznie więcej atrakcyjnych meczów niż pucharowy.

 

Systemem szwajcarskim rozgrywane są obecnie niemal wszystkie turnieje szachowe. Z systemem tym zapoznałem się prawie pół wieku temu i twierdzę, że system ten znakomicie nadaje się do zastosowania podczas Mistrzostw Europy. Zawody te byłyby o wiele bardziej sprawiedliwe i o wiele bardziej atrakcyjne. W walce o pierwsze miejsce zupełnie nie kalkuluje się grać kunktatorsko.

 

Doskonale zdaję  sobie sprawę, że mało kto uwierzy w to co  przeczytał w trzech ostatnich zdaniach. Tym większy będzie szok, gdy wszystko to okaże się prawdziwe. A temat ten to nie UFO,  nie Yeti i nie „złoty pociąg” i. o tym wszystkim można się bezzwłocznie przekonać. Wystarczy wejść na stronę internetową WWW.rankingrylskiego.pl. i najpierw do zakładki „System szwajcarski” a potem do zakładki „ME i Liga Narodów”..   

 

Z  pozdrowieniami

 

Zdzisław Rylski 

Praca z LinkedIn

Praca z LinkedIn – nowe szanse w rekrutacjach?

 

Liczne zakładki do uzupełnienia, mniej użytkowników w porównaniu z Facebookiem i Twitterem, potrzeba dobrania bardziej formalnego języka i zdjęcia – to niektóre z elementów portalu LinkedIn, które mogą zniechęcać przed prowadzeniem tam konta. Okazuje się jednak, że takie pozorne wady nikną w obliczu tego, ile korzyści może nam przynieść obecność w tym medium społecznościowym.

 

Liczne zakładki do uzupełnienia odpowiednim stylem to tak naprawdę szansa, a nie wada. Dają one możliwość wyczerpującego zaprezentowania swojego profilu zawodowego. Motywują do zastanowienia się nad swoimi możliwościami, dokonaniami, celem zawodowym i pomagają przygotować się do rozmowy rekrutacyjnej. Np. dla studentów i świeżych absolwentów szczególne znaczenie może mieć zakładka „umiejętności”. W tradycyjnym CV zazwyczaj najbardziej zaakcentowane jest doświadczenie zawodowe, które w przypadku młodych osób może być jeszcze mało rozbudowane. Nie zmienia to jednak faktu, iż ich umiejętności, zdobyte na studiach, kursach, szkoleniach i w wolontariacie mogą już być całkiem spore – tutaj można się nimi pochwalić i jeszcze uzyskać ich  potwierdzenie od osób dodanych do sieci zawodowej.

 

Mniej użytkowników w porównaniu z Facebookiem i Twitterem to również tylko pozory. W rzeczywistości ich liczba w 2015 r. przekroczyła 400 mln. W dużej mierze są to specjaliści, którzy szukają nowych wyzwań. Jednakże równie ważną część użytkowników stanowią zawodowi rekruterzy, którzy przeszukują czeluści portalu w poszukiwaniu najbardziej odpowiednich pracowników do swoich firm, bądź dla firm-klientów. Okazuje się bowiem, że LinkedIn stwarza dla nich szereg nowych możliwości. Jakie możliwości stwarza LinkedIn w rekrutacjach, co nowego wprowadził w poszukiwaniu pracowników, dlaczego warto tak prowadzić rekrutację?  – mówi Grzegorz Probola, prezes agencji rekrutacyjnej Chili Traders. 

 

Czy można zatem powiedzieć, że takie prowadzenie rekrutacji pokazuje, że rynek pracodawcy zmienia się w Polsce w rynek pracownika? Grzegorz Probola odpowiada, że Czy to, że w ten sposób poszukuje się pracowników pokazuje, że rynek pracodawcy zmienia się rzeczywiście w rynek pracownika?

 

Dla poszukujących zatrudnienia najistotniejszym pytaniem jest zapewne kwestia tego, na co profesjonaliści najbardziej zwracają uwagę prowadząc rekrutacje i odwiedzając kolejne i kolejne profile? Grzegorz Probola radzi: Co jest najważniejsze w rekrutacji, na co zwraca się uwagę na profilach, co jest szczególnie interesujące.

 

Autor: Joanna Michalik, wsparcie merytoryczne: Grzegorz Probola, chilitraders.com 

Socjologia – a z czym to się je?

„Męczy mnie pytanie, czy jest jakiś zawód po socjologii? Oczywiście, że jest zawód, i to całkiem spory”. Takie żartobliwe memy, możemy znaleźć w sieci, jak w lesie grzyby po deszczu. Czy słusznie? Co sprawia, że obraz tej silnie ugruntowanej nauki poza jej kręgami często bywa przedstawiany z przymrużeniem oka?

 

 

Swego czasu podczas jednej z wizyt kontrolnych, lekarz zapytał mnie co studiuję. Z racji tego, że prawie każdy gdy już usłyszy odpowiedź, jest niezmiernie ciekawy, o co w tej dyscyplinie w ogóle chodzi i czy po tym można znaleźć pracę. Gdy usłyszał moją odpowiedź – najpierw ironicznie się uśmiechnął, a potem wypowiedział magiczne słowa: A z czym to się je? Jak mawiała kiedyś moja nauczycielka geografii, gdy sprawdzian nie poszedł nam za dobrze: Płetwy opadają.

 

 Zauważyłam pewną specyfikę i tendencje. Podczas rozmów z osobami bez wyższego wykształcenia pojawia się teza „o to ciekawe, ale trudne!”. Z kolei podczas rozmów z osobami wykształconymi, reprezentującymi inne dyscypliny, najpierw pojawia się lekki uśmiech, żeby później skwitować to w kategoriach bezrobocia. Szalenie ciekawi mnie z czego to wynika. Czy rzeczywiście z niewiedzy czy z czystej ignorancji?

 

 Jedno jest pewne. Grupą, która ma racje, jest grupa bez wyższego wykształcenia. Ale aby nie ulec generalizacji, zaznaczam, że jest to moje subiektywne, osobiste spostrzeżenie, niepodparte badaniami. Mimo wszystko to właśnie oni dostrzegają trud zawodu socjologa ponieważ wiedzą, że społeczeństwo nigdy nie śpi. Działa 24h na dobę 7 dni w tygodniu . Żeby naprawdę dobrze się orientować trzeba mieć oczy dookoła głowy i stale nadążać. Nie tylko świetnie znać przeszłość, doświadczać teraźniejszości i widzieć na horyzoncie przyszłość, ale móc ją przewidywać. Niektórym niezorientowanym niedowiarkom wydaje się, że My przyszli socjologowie, studiujemy bezrobocie. Nic z tych rzeczy. Wystarczy spojrzeć na najnowsze badania, które pokazują ogólny ranking zawodów, które narażone są na największe bezrobocie. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że to właśnie sprzedawca, kucharz i robotnik gospodarczy znajduje się w czołówce zawodów o największej liczbie bezrobotnych. Jak widać socjolog na tej liście nie widnieje. Co więcej, mało prawdopodobne, że na takiej liście się znajdzie ponieważ tendencje jakie się notuje, wskazują, że są to te same profesje, zmienia się tylko ich pozycja w rankingu. Na jednej z uczelnianych lekcji, wykładowca powiedział kiedyś: „To nieprawda, że dla socjologów nie ma pracy. Praca jest, ale dla tych dobrych i bardzo dobrych, tu nie ma miejsca na przeciętność”. Słowa te idealnie oddają cały sens zestawienia socjologia – praca. Wiele osób, które decyduje się na tego typu studia, nie do końca zdaje sobie z tego sprawę, że łatwo nie jest i mimo wszystko książki czasem trzeba otworzyć. Bez rozwijania swojego warsztatu, dociekania i zwykłego ludzkiego starania się, ciężko wkroczyć na rynek pracy. Osoby, które studiują coś co nie jest dla nich, coś co ich nie pasjonuje obniżają reputację i prestiż konkretnym dziedzinom nauk. Bez zaangażowania, chęci i samorozwoju kończą podając jedzenie w restauracjach szybkiej obsługi. I nie wynika to z faktu, że po danym kierunku nie ma pracy, ale z faktu, że nie zrobili nic podczas studiów aby być kimś więcej niż niezorientowanym, przeciętnym studentem. A z uczelnianych opowieści, zdarzają się tacy, którzy kończąc studia nie są w stanie wymienić jednego, żyjącego socjologa. Nie da się być wystarczająco dobrym, nie wkładając w to ciężkiej pracy. To tak jakby student medycyny robił tylko obowiązkowe totalne minimum uzyskując wyniki w granicach trójki. Konsekwencja „aby zdać” okazuje się bezlitosna. Lekarz nie dostanie do ręki skalpela, a socjolog nie będzie traktowany poważnie. I gwarantem jest, że po „aby zaliczyć” każdy z nich będzie podawał powiększony zestaw. Wydaje mi się też, że są to niestety wyuczone nawyki z wcześniejszych edukacyjnych lat. Gdy ktoś nigdy nie był dobry z fizyki czy matematyki i nie chciał zagłębiać się w temat, bo chciał tylko zdać, ma prawo nie wiedzieć w późniejszych latach, jak liczyło się deltę. I jest to całkiem zrozumiałe, jeśli nie wiąże swojej przyszłości z naukami ścisłymi. Czasem taki zły nawyk i to mimo, że coś nas w miarę interesuje powielamy jako studenci. Nie wyobrażam sobie przyszłego socjologa, który na przedmiocie z metodologii technik i badań społecznych mówiąc kolokwialnie „zlewał temat”, po studiach chciałby pracować w agencji badawczej. Czy dostanie tam pracę? Wątpię. Czy będzie mówił, że to przez to, że po socjologii nie ma pracy? Jak najbardziej.

 

 Mówi się, że studia uczą tylko teorii, a na rynku pracy, gdy potrzebna jest praktyka, młody człowiek rozkłada ręce. Nie do końca tak jest. Jak mawiał Kurt Lewin „Nie ma nic bardziej praktycznego, niż dobra teoria.” Ale żeby móc przełożyć teorię na praktykę, trzeba ją najpierw dogłębnie poznać. Swoista interdyscyplinarność socjologii nie wynika z tego, że socjologia jest o wszystkim i o niczym. Tam gdzie są ludzie, tam zawsze będą nauki społeczne. Jest to niezmiernie fascynujący kierunek ponieważ jest od ludzi dla ludzi i wśród ludzi. Dlatego wyróżnić możemy: socjologię miasta, socjologię pracy, socjologię zdrowia, socjologię komunikacji, socjologię kultury i wiele wiele innych. Socjologia jest dla wszystkich, tych którym nie wystarcza podstawowa definicja z lekcji wosu, definiująca przedmiot badań, czyli społeczeństwo jako zbiorowość ludzi zamieszkujących określone terytorium. Definicja ta jest znaczącym uproszczeniem, które możemy rozwinąć studiując właśnie kierunki społeczne.

 

„A z czym to się je”, czyli na czym socjologia polega i co po niej można zawodowo robić – odpowiedź, że pracować w instytutach badawczych, firmach marketingowych, organizacjach pozarządowych będzie tylko początkiem, długiej listy sporych możliwości. Aby jeszcze lepiej poznać specyfikę zawodu, warto by podjąć studia z zakresu nauk społecznych. Co więcej dowiemy się nie tylko jak ta potrawa wygląda, ale poznamy wszystko od kuchni.  

 

Autorka: Karolina Obrębska - studentka socjologii w Akademii Pedagogiki Specjalnej.

 

Projekt realizowany przez Akademię Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej
w Warszawie
, najstarszą, publiczną uczelnię pedagogiczną w Polsce, kształcącą
na kierunkach: pedagogika, pedagogika specjalna, psychologia, socjologia, edukacja artystyczna oraz praca socjalna. Więcej na stronie: www.aps.edu.pl

 

Partner projektu
The New Answer

 

Zapraszamy do obserwowania nas na Facebooku: https://www.facebook.com/absolutnieuzytecznenaukispoleczne

 

oraz subskrybowania naszego kanału na YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCVD6heRTN5vpYE7QyjxN74g

 


Kontakt z redakcją:
redakcja@studiuje.eu
tel: 664 728 181

Polityka Cookies

Dział reklamy:
biuro@studiuje.eu
tel: 783 748 740